
Mieszkania są bardzo drogie – to niezaprzeczalny fakt. Warto zatem wiedzieć, że poza rynkiem wtórnym i deweloperskim, istnieje także szereg innych sposobów nabycia nieruchomości, często po atrakcyjnej cenie. Dobrym przykładem będą tutaj przetargi ogłaszane m.in. przez gminy. Na czym to właściwie polega? Tego już dowiesz się z naszego artykułu.
Ogłoszenia o przetargach mieszkań są udostępniane publicznie. Można je znaleźć na stronach internetowych organizatorów, którymi najczęściej są gminy, spółdzielnie mieszkaniowe czy agencje mienia wojskowego.
Ogłoszenia zawierają podstawowe informacje o nieruchomości, w tym adres, metraż, numer księgi wieczystej, a także szczegóły dotyczące przetargu, takie jak cena wywoławcza czy wysokość wadium.
Przetargi najczęściej mają formę licytacji. Aby wziąć w niej udział, należy wpłacić wadium (zazwyczaj 10% ceny wywoławczej), które w przypadku wygranej zostaje zaliczone na poczet ceny mieszkania. Wadium jest zwracane uczestnikom, którzy nie wygrali przetargu.
W przypadku wygranej, zwycięzca podpisuje protokół przetargowy i zobowiązuje się do uregulowania całej kwoty za mieszkanie przed podpisaniem aktu notarialnego. Czas na dokonanie wpłaty wynosi zazwyczaj około 3 tygodni, dlatego jest to forma zakupu przeznaczona tylko dla osób dysponujących gotówką.
Zakup mieszkania w drodze przetargu może być opłacalny, ponieważ cena wywoławcza jest zazwyczaj o 10–20% niższa od średniej rynkowej wartości nieruchomości. Dodatkowo, mieszkania oferowane przez urzędy czy spółdzielnie są wolne od lokatorów i obciążeń, co minimalizuje ryzyko po stronie nabywcy.
Osobną kategorią przetargów mieszkań są licytacje komornicze. Tutaj licytuje się zadłużone nieruchomości, często zamieszkane przez zameldowane w nich osoby. Wygranie takiego przetargu może zatem wiązać się z koniecznością przeprowadzenia eksmisji obecnych mieszkańców, co generuje dodatkowe koszty i ogromne nerwy.
Przed przystąpieniem do przetargu mieszkania warto zebrać jak najwięcej informacji na temat nieruchomości, jej potencjalnego stanu technicznego, lokalizacji oraz ustalić kwotę, której nie przekroczymy w ferworze licytacji – tylko wtedy można zminimalizować ryzyko zakupu, który okaże się złą inwestycją.